• Wpisów:78
  • Średnio co: 24 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:36
  • Licznik odwiedzin:1 965 / 1919 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jebać stres, dbaj o przyjaźń i rodzinne więzy
Życie jest jak bosy spacer po trawie pełnej węży
Dla pieniędzy i z zazdrości jak sępy Cię rozerwą
I z tak zwanych znajomych wypłynie najgorsze ścierwo.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wrzucam luz, bo na c**j mam się spinać ?!
Jebać to nie mój klimat, ich życiorys to kpina
Bo to nie jest moja wina, że w życiu im nie wyszło
Jebać fałsz, jebać kłamstwa i cały ten rynsztok.
  • awatar Tranquility.: dokładnie! matko, czadowe zdjęcie O.O kocham kocham kocham! wbij
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Co jest ? I tak wszyscy skończymy w grobie
Powiedzą o Tobie "to był pojeb", i pukną się w głowę
Robisz swoje, to rób ziom, gdy ktoś tu ma problem
Niech skuma wątek, w c**ju mam ciągle, yo.
 

 
Żyje w obsadzie ludzi których sobie cenie,
mowa tu o tych w których dar ambicji drzemie,
Liczy się poświęcenie wiec gdy ktoś bliski tonie
ty się nie wahaj i podaj mu swe dłonie.
 

 
Tyle osób wokół nas lecz kto się poświęci
nie każdy z nas nosi w sobie szczere chęci
widok pieniądza nęci niszczy przyjaźń jak leszcze
już wielu sk***ysynów w takich przedziałach mieszczę.
 

 
Dobrze wiem, jak to jest, kiedy w bagnie się stoi
Na dziś dzień już nie mogę sobie na to pozwolić
chwytam pióro do ręki, piszę, chociaż to boli.
 

 
Czarne słońce unoszące się nad nami,
nad domami naszych rodzin z zasadami
ciągle do przodu, a z tyłu gdzieś przegrani
ja idę w parze z marzeniami
 

 
Nadejdzie czas rozliczeń to podziękuje wrogom
Co by się nie działo, to ziomki mi pomogą
Z Bogiem dzieciaku, jeśli nie to będzie cienko
Ja kocham te osiedla i dostrzegam w nich piękno.
 

 
Pytasz co u mnie? Trochę się pozmieniało
Swoje roz***e życie powoli układam w całość
Idę do przodu Ten Styl mówi za mnie
Ty też bądź dobrej myśli a wszystko się ogarnie.
 

 
Jak każdy z nas, mam los we własnych rękach
Co by się nie działo, dzieciaku weź nie pękaj
I zapamiętaj, co by się nie działo
Zawsze będzie mało, zawsze będzie brakowało.
 

 
Wyglądasz ślicznie, gdy oblizujesz usta
dziś nasze cyfry, to dziewiątka i szóstka
swym wyuzdaniem trafiłaś w moje gusta
i całe szczęście skarbie nie jesteś jakiś pustak
usiądź wygodnie i weź się mną poczęstuj
zbędne czułości po prostu są nie na miejscu.
 

 
Nie pokocham Cię, nie zaproszę na kolację
weź wybij sobie z głowy wspólne wakacje
pewnie się wściekasz na całą sytuację
lecz w razie, jakby co wiesz, w której mieszkam klatce.
 

 
Dziś jestem twój, pozwolę byś mnie uwiodła
masz super styl, podobnie biust i biodra
w tych nowych spodniach prezentujesz się bosko
jak chcesz, kolejnym razem zrobimy to z twoją siostrą.
 

 
Zamiast myśleć rozumem, często robię to c***em.
Sam już nie wiem, co myślę i czego potrzebuję.
Teraz zakładam kaptur, idę z ziomkami pić.
Nie chcę odkryć przed śmiercią, że nie umiałem żyć.
 

 
Trudno żyć bez emocji, czy mnie słyszysz człowieku,
kiedy jestem w melanżu, zbyt wiele nie oczekuj.
Czasem sieję zniszczenie, nie przynoszę radości.
Przecież mówię, nie jestem żadnym wzorem świętości.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znowu zamykam oczy, prześladują mnie zmory,
nadal ciągnie się za mną poplamiony życiorys.
Choć brakuje pokory, wciąż pozostaję szczery.
Jestem kawał sk**ela, co ma dobre maniery.
 

 
Potrafię Cię obrazić i powiedzieć "idź w p***u",
ale jakoś się trzymam z dala od egoizmu.
To taka mała spowiedź, słowa prosto od drania.
Nie brakuję mi siły, ani własnego zdania.
 

 
Może nie dbam o siebie, piję kolejną kawę.
Moje wersy do Ciebie są miłości przejawem.
Czasem złościsz się na mnie i do kłótni dochodzi,
znów alkohol mnie wzywa, kiedy los mnie zawodzi.
 

 
Alkohol i te prochy, dziś polegam na sobie,
tylko ja mogę stawić czoło własnej chorobie.
Często proszę Cię Boże o to, byś mi doradzał,
jeszcze częściej to chyba się od Ciebie odgradzam.
 

 
Prawdą jest, że chwilami zapominam o tobie.
Moje drugie ja każe koncentrować na sobie.
Jestem typkiem z wadami, w sumie jak każdy człowiek.
Dawno gdzieś zaniedbałem swoje psychiczne zdrowie.
 

 
Moje dłonie są ciężkie, toczę ze sobą bitwy.
Wiem, jak trudno jest czasem złożyć je do modlitwy.
Brakuję mi pokory, serce krzyczy litości.
Ziomuś wiem, że nie jestem żadnym wzorem świętości.
 

 
Otwieram Twoje drzwi, zapadam Ci w pamięci
Dorabiałem latami do nich klucz dobrych chęci
Już dawno powiedziałem: Doceniam to, gdzie jestem
Tak serio powiedziawszy- na życie mam obsesję.
 

 
Dobrze wiem, że inaczej się do tego odnosisz
Jak mam się tym przejmować i nawijać makaron
Skoro k***a od zawsze, ziomuś- dranie tak mają.
 

 
Bo ja jestem alkoholem, którym się upijasz.
Jak amfetamina robię tobie w głowie miraż.
Zmieniam nastroje i klimat, i nie możesz mnie powstrzymać.
Uzależniam cię na dobre, może lepiej nie zaczynać.
 

 
Dziś zamknę oczy, policzę do dziesięciu
Pstryczek, nim otworzę je, życie nabierze sensu
Kolory tęczy znów chwycę bez trudu
Bo życie to największe ze wszystkich cudów
 

 
Bo kiedy nie ma Ciebie, niewiele istnieje
Wiem, że tak trzeba, ale k***a oszaleję teraz.
 

 
I nie zmażę tatuażów, łażę po cmentarzu znów
I nie wróci już radość bycia razem bez słów.
 

 
Za każdym razem kiedy łapię wdech wiem, że
To jeden wdech mniej, a nie jeden wdech więcej wiem
To żaden sekret, ja mam takie podejście
Lepszy smak ma powietrze
Za każdym razem kiedy zechce.
 

 

Pamiętam jak mnie pytał o moją pierwszą dziewczynę,
Pamiętam jak rozstałem się z nią w nerwach,
I nie chciałem mu powiedzieć bo mówił mi że jest piękna,
Ona jest piękna nadal, ja nadal z nią nie gadam,
On pozostał w tych sercach na lata, a cała reszta dla nas,
Wciąż bez odpowiedzi odpalam znicz, siadam, odkładam na moment grzechy.
 

 
Mieli być tu ale jednak ich zabrakło,
Mieli być tu ale zgasło gdzieś ich światło,
Mieli być tu tworzyć, czuć, przeżywać,
Zabrakło ich tu i rzadko kto ich wspomina.